niedziela, 3 lipca 2011

Gołąbki w liściach buraka :)

Ośmielona gołąbkami w liściach winogron poszukałam w necie innych możliwości gołąbkowych i mam :)
Całkiem sprytny pomysł. Podoba mi się w nich, oprócz niezaprzeczalnych walorów smakowych, również ich maleńkość- ot takie delikatne cudne gołąbeczki na jeden kęs.


Składniki:

ok. 30 liści buraczanych (tzn. ja tyle miałam, ale można ich mieć ile się chce :) )
200g ryżu niełuskanego
pół szklanki granulatu sojowego
trochę siekanego koperku
trochę siekanej natki pietruszki
trochę posiekanego szczypioru
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżka oleju
sól, pieprz
po szczypcie kolendry, cynamonu, kuminu i kardamonu



Robienie:

Liście zalać wrzatkiem, potrzymać je w nim jakąś minutę i wyciagnąć na sitko.

Ogólnie to takie zblanszowane liście buraków sa przecudowne- przepięknie pachną, są trochę zmiękczone, ale jeszcze zachowały chrupkość- kilka z nich zeżarłam położone na kanapce i to jest świetna dla nich propozycja ;)

W międzyczasie ugotować ryż, granulat zalać wrzątkiem, niech napuchnie.
Zmieszać ryż z granulatem, i dodać resztę składników.
Mąka ziemniaczana jest dla tych, co chcą, żeby farsz, potem po zrobieniu, trzymał się kupy i żeby nie wysypywał się z przekrojonego gołąbka.

Farszem nadziewać liście i zawijać wg ogólnie przyjętej metody zawijania takich rzeczy :)
Układać w naczyniu żaroodpornym, podlać wodą (tak trochę, do cm wysokości) i piec ok. 30 minut w piekarniku.


10 komentarzy:

Inkwizycja pisze...

Pomysł jest genialny! Od jakiegoś czasu jesteśmy z córcią (która jest wegetarianką) wielkimi fankami Twojego bloga ;-) Potrawy z udziałem pokrzyw wzbudziły nasz entuzjazm, gdyż w naszym ogrodzie jest ci ich dostatek ;-) A te gołąbki są po prostu fascynujące!
Ściskam!

zenona brzeg pisze...

Dziękuję :*
Chociaż te gołąbki nie są moim pomysłem :) Ściągnęłam go perfidnie od innych ludzi z netu :) :) :)

Cottie pisze...

Uwielbiam Twojego bloga, jest bardzo inspirujący, jeden z ulubionych :).

Nigdy nie jadłam liści buraka (samych buraków z kolei nie lubię) ale podrzucę pomysł rodzicom, którzy te po prostu wyrzucają!

Pozdrawiam, Cottie :)

margaretka pisze...

Wyglądają apetycznie i pewnie też tak smakowały.

Nigdy nie widziałam liści buraczanych - tak dużych, tylko takie małe - jak do świeżej zupy z botwinki. Gdzie można takie kupić?

zenona brzeg pisze...

One właśnie nie są zbyt duże. Tzn. maksymalnie mają 15 cm długości.
Ja to zrywam na dizałce u moich rodziców. Nigdy nie kupowałam botwinki w sklepie, ale chyba są tam takie większe trochę listki? bo te gołabki z natury muszą być malutkie :):)

olga spaceage pisze...

Super pomysł! i podziwiam manualne zdolności - malutkie gołąbeczki i to ich zwijanie to nie dla mnie, trzeba mieć do tego talent :)

Icantbelieveitsvegan pisze...

przepiękne!
dla mnie na razie gołąbki są czarną magią, zwijanie mi nie wychodzi:) a najbardziej lubię te w liściach winorośli...

edysqa pisze...

Na pewno były pyszne ;-)
Uwielbiam gołąbki

veggie pisze...

Wspaniały pomysł, no właśnie, dlaczego się utarło, że gołąbki są z kapusty? Pozdrawiam :-)

Thermomix przepisy pisze...

Ostatnio w Dzień Dobry TVN Andrzej Polan mówił, że robi gołąbki na liściu buraka z kaszą perłową, mięsem mielonym i żurawiną. Będę takie na próbę robić.