czwartek, 7 lipca 2011

W Warszawie weganka ma się gdzie stołować!

Jak już kiedyś pisałam, na wyjazdach trudno zjeść cokolwiek wegańskiego na mieście.
Nawet w większych miastach jest wielka bieda, jeśli chodzi o wegńskie pożywienie.
Warszawa się jednak wyróżnia.
Wlaśnie stamtąd wróciłam i muszę przyznać, że jestem kulinarnie zadowolona :)

Nie odwiedziłam wszystkich barów wegańsko-wegetariańskich, ale jest ich trochę, można w nich wybierać. i to mi się bardzo podobało.

1.
Na poczatek zareklamuję LOVING HUT.




Ta restauracja jest wyłacznie wegańska, a potrawy powalające :) :) :)
Nieskazitelnie czyściutko i miła obsługa.
Jedzenie niezwykłe, ciągle żałuję, ze nie  zdołałam spróbować wszystkiego.
Jest to kuchnia azjatycka.

Na początek wzięliśmy- ja: Sunny Tofu:


I Krzysio: Royal Nuddle:


Niezwykle delikatne, idealnie przyprawione. Po prostu oniemiałam, że coś takiego, i to wegańskiego mogę zjeść na mieście. Skrawki na makaronie to seitan.

Na deser wegańskie ciasto pandanowe z kremem:




Następnego dnia też tam byliśmy. Tym razem wzięliśmy potrawę o nazwie Ocean Paradise:



Nawet nie umiem zgadnąć, z czego to było zrobione. Bardzo delikatna włóknista struktura, na pewno nie seitan, podejrzewam, że to było z soji, ale niezwykle zrobione- no po prostu w sposób niespotykany  na codzień w wegańskim i sojowym świecie ;)

Polecam tą restarurację. Mieści się na ul Jana Pawła II 41A

2.
Âu Lạc



Drugi bar, w którym się żywiliśmy- tutaj mieliśmy bliżej.
Bardzo dobre jedzenie, ale w rankingu jednak wypada ciut niżej niż  Loving Hut.
Również kuchnia azjatycka o niespotykanych na codzień smakach :)
Niestety, choć jest mnóstwo dań wegańskich,  bar posiada także mięso, co trochę odstręcza.
Właściciele zarzekają się, że lodówki, smażalnice, i co tam jeszcze mają- są osobne do potraw mięsnych i do wegańskich.
Portal http://vege.pl/ był tam to sprawdzić i potwierdza prawdziwość tych słów.

W każdym razie jedliśmy tam:
Sajgonki:


Kotlety wegańskie z sosem warzywnym:


Zupę bambusową:



Makaron Au Lac z warzywami i kotletem sojowym:



Talerz rozmaitości w sosie curry:



Potrawkę w 5 smakach:



I rybę wegańską  Kho To w sosie sojowym:


Wszystko bardzo dobre :)  Seitan  w niektórych potrawach i zupa miały ciekawy "dymny" smak.
ul. Chmielna 10

3.
Vege-Miasto


Przyszliśmy tutaj właściwie tylko na wegańskie lody od Giuseppe z Sopotu.
Po wizycie w Loving Hut ciągle bowiem mieliśmy ochotę na kuchnię azjatycką, a w Vege-mieście kuchnia była raczej tradycyjna- zapiekanki, pierogi, itd. Z tego co widziałam w menu, to wiele potraw dostępnych jest również w wersji wegańskiej.

A oto słynne lody Giuseppe:





Smaki: orzechowe, malinowe, marchewkowe, cytrynowe ze spiruliną, waniliowe i jabłkowe z jagodą goji.
Tych lodów nie da sie porównać z niczym innym. Bajkowe, jedyne, niepowtarzalne.
Najbardziej przypadły mi do gustu lody marchewkowe- delikatny gładki smak surowej marchewki. Brzmi dziwnie w połączeniu ze słowem lód, ale naprawdę są najwspanialsze na świecie.
ul. Chmielna 9a

No, i tak musieliśmy wracać, i nie zjedliśmy nic w innych barach- Biosferze, Vedze (znaleźliśmy też przy synagodze punkt, w którym serwowano koszerny wegetariański falafel, ale bylismy za wcześnie i był zamknięty), więc mamy motywację, żeby niebawem pojechać do Warszawy ponownie.
Heh, nie, żebyśmy tam jechali tylko po to, żeby się najeść do nieprzytomności, ale jedzenie to też bardzo ważna strona życia.
:) :) :) :)

13 komentarzy:

alexanderka pisze...

W sierpniu wybieram się do Warszawy i dzięki Tobie wiem co i gdzie spróbować :) CIASTO WYMIATA!

olga spaceage pisze...

Właśnie wczoraj razem z chłopakiem mieliśmy po pracy rundkę Au Lac i lody od Giuseppe w Vege miescie - wymiatają!
do Biosfeery chodzimy rzadko bo to dosyć drogie miejsce więc raczej z jakiś okazji (urodziny, rocznice, etc) - ale jedzenie bardzo dobre i pięknie podane - najchętniej biorę 1/2 porcji Made in Poland i samosy z jabłkiem (są dostępne w wersji wegańskiej, zrestzą wszystko w karcie jest bardzo czytelnie oznaczone).
Przy następnej wizycie odwiedź Tel Aviv i Beirut (są po przeciwnych stronach ulicy) na Poznańskiej, pierwszy jest wegetariański i koszerny drugi zupełnie nie ale mają super hummus (ale też niestety hummus z wątróbką, eh!)

zenona brzeg pisze...

Dzięki za podpowiedź :)

Anonimowy pisze...

a ten koszerny falafel przy synagodze to gdzie dokladnie, jesli mozna spytac?

zenona brzeg pisze...

Na Twardej 6. Tam jest synagoga, a z drugiej strony, przyklejony do synagogo szary budynek z hebrajskimi napisami nad wejściem. Koło niego, tak jakby w park stoi taki niby-kiosk. Na nim jest szyld- koszerny wegetariański falafel. Wśrodku przez szybę wyglądało to tak, jakby to funkcjonowało- stał różny sprzęt, jakies słoiki pełne czegoś. Ale czy jest ogólnie otwarte, to nie wiem, bo my byliśmy tam o 8.00, i wszystko było pozamykane.

Anonimowy pisze...

tych lodów nie wybaczę

zenona brzeg pisze...

Ja po niedzieli będę w Sopocie, i spróbuję jeszcze innych smaków lodów Giuseppe. Ile zdołam, tyle zjem, lalalalal!!! :) :) Po oszałamiającyh lodach marchewkowych mam ochotę teraz na buraczkowe, dyniowe, kasztanowe, itd :) Ale zwykłymi tez nie pogardzę :) :) :)

Cottie pisze...

Dzisiaj pierwszy raz byłam w Loving Hut, trochę mi wstyd, że dopiero teraz ^^;.
Jadłam 'Be-Veg' a koleżanka 'Crazy Plate'. Było po prostu wyśmienite :D.

Wybrałyśmy się tam w sumie dzięki Tobie (znałam to miejsce wcześniej ale dopiero po Twojej recenzji zdecydowałyśmy się tam z Zuźką wybrać), bardzo się z tego cieszę :).

Pozdrawiam, Cottie

zenona brzeg pisze...

O nie! ;)
Ja też chcę zjeść 'Be-Veg' i 'Crazy Plate' ;(
Ale Wam fajnie :)
Ja nie mogłam przeżałować, że nie spróbowałam wszystkiego :) Ale trudno, będę mieć motywację do ponownego odwiedzenia stolicy :)

Michalina pisze...

Słyszałam już tyle pozytywnych opinii o Loving Hut, że chyba się w końcu wybiorę :). Dziękuję za mini - przewodnik, mieszkam w Warszawie, więc chętnie wybadam nowe miejsca.

paulina pisze...

to, co nie wiesz, co to jest w loving hut - obstawiam, ze to banalne plastry bakłażana :) ale odbrze przyrzadzone

zenona brzeg pisze...

Nie, to nie były na pewno bakłażany. Przyjaciółka mojej przyjaciółki mówi, ze to jest zrobione z yuby, czyli kozuszka mleka sojowego.

Piotr Górecki pisze...


Doskonałe połączenie kuchni wietnamskiej i chińskiej z... wegańską w Loving Hut.
Imitacje mięsa robią wrażenie.
Zapraszam do zapoznania się z moją relacją na żywo:
http://pyzamadeinpoland.pl/#/weganska-loving-hut
Właściciel opowiedział nam o idei i powstaniu knajpy. Bardzo sympatyczny Wietnamczyk znalazł sposób na zadowolenie nie tylko wegan, ale też fanów mięsa.