piątek, 25 listopada 2011

Pierogi czekoladowo-wiśniowe

Pomysł z gazety pt. "Sens". Proste, ale samodzielnie tego bym nie wymyśliła :) :)



Trzeba  zagnieść ciasto na pierogi z mąki i wody. Do środka wkładać wiśnie i kawałki wegańskiej czekolady.
Gotować :)
Polać można śmietanka sojową :)


poniedziałek, 21 listopada 2011

TORT kokosowo-ananasowy

Na moje urodziny moja mama zrobiła tort kokosowo-ananasowy :) :) :) :)


Przepis ściągnięty stąd
:) :) :)

Był pyszny. No przyznam się, nie bez wstydu, że we czwórkę, tzn. ja, Krzysio, i moi rodzice zjedliśmy go za pierwszym podejściem w całości :) :) :) :P





Składniki i robienie:

2 szklanki mąki
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1 łyżkę proszku do pieczenia
pół szklanki oleju
1 szklankę mleka roślinnego
1 szklankę cukru
miksujemy kilka minut i pieczemy ok. 50minut w okrągłej tortownicy.


Wcześniej należy ugotować 2 budynie w mleku sojowym w ilości jak na 1,5 budyniu.
Wystudzić.
Utrzeć 250g margaryny wegańskiej, 4 łyżkami cukru pudru, i połową szklanki wiórków kokosowych, na koniec dodając budyń.



Biszkopt przekroić na dwie lub trzy części i przelać mieszaniną syropu ananasowego z puszki z sokiem z cytryny.
Smarować warstwy biszkoptu kremem, na to układać pokrojone cząstki ananasa z puszki. Na wierzchu i po bokach krem.
Ustroić jak się chce.


Przyznam, że ten przepis na biszkopt odpowiada mi o niebo bardziej, niż ten na sodzie, który robiłam poprzednio (tort kiwowy)
Z tym, że wg mnie, można zrobić ten biszkopt z 1,5 ilości składników, będzie wyższy, taki bardziej tortowy :) :)

poniedziałek, 7 listopada 2011

Kotleciki brukselkowe

Proste, a pyszne :)
Mój mąż nie lubi brukselki, ale w ten sposób przemyconą zjadł błagając o dokładkę :) :) :)

Pomysł z bloga veganyumyum.



Składniki:

1 kg ziemniaków
400g brukselki
3 łyżki mąki ziemniaczanej
sól, pieprz i dowolna przyprawa- taka, która się lubi
olej do smażenia
mąka pszenna do obtaczania



Robienie:

Ziemniaki ugotować i rozgnieść. Brukselkę na surowo posiekać na drobno.
Zmieszać to, razem z przyprawami i z maką ziemniaczaną.
Formować w rękach spłaszczone kotleciki, obtoczyć w mące pszennej i smażyć na rumiano.




piątek, 28 października 2011

Lasagne bakłażanowa z chleba


Jakkolwiek dziwnie to brzmi, dziś proponuję lasagne z chleba na zakwasie i bakłażanów.

Przepis wzięłam z bloga veganyumyum. Pomysł wydał mi się genialny w swojej prostocie i  jednoczesnej oryginalności :)

Autorka tego bloga wypatrzyła z kolei  tą lasagne w programie w tv, w którym gotowała rdzenna Włoszka, i to ona zastąpiła makaron chlebem.

Warunkiem jest, zeby chleb był spójny- ja użyłam razowego na zakwasie- jest zwarty i mocny, i nie rozpada się pod wpływem sosu.

Składniki:


3 łyżki oliwy z oliwek
4 zabki czosnku drobniutko posiekane lub przeciśnięte przez praskę
2 puszki pomidorów
łyżka oregano
3 bakłażany (niebyt wielkie)
chleb (najlepiej, żeby był trochę czerstwy)
grubo mielona bułka tarta, lub pokruszona w palcach biała pszenna bułeczka
1-2 pomidory do przybrania






Robienie:

Z puszek pomidorów odlać zalewę, zostawić tylko pomidory, i zmiksować je w blenderze.
Czosnek  podsmażyć na oliwie przez 1-2 minuty.
Dodać pomidory, sól i oregano, ewentualnie pieprz.
Gotować przez 10 minut.

Bakłażany obrać ze skórek, pociąć na plastry o grubości 0,5cm, posmarować oliwą za pomocą pędzelka i upiec na rumiano na blaszce (położyc na papierze do pieczenia).
W tym czasie kromki chleba podsmażyć na oleju na patelni tak, żeby stały się rumiane i chrupkie.

Na dno naczynia do zapiekania wylać połowę sosu, ułożyć ściśle na to jedną warstwę chleba, na to jedną warstwę bakłażanów, na to znów chleb i jeszcze raz bakłażany.
Całość posypać bułeczką, i ustroić na wierzchu pomidorami pokrojonymi w plastry.

Wstawić do piekarnika.

Piec 40-50 minut.







poniedziałek, 24 października 2011

Avocado Vegan Catering & Clothing i lody Giuseppe- gdzie jeść w Gdańsku :)

No więc byłam na kursie Silvy w Gdańsku i jadłam przez dwa dni w słynnym, kultowym Avocado :) :) :)

http://avocado.info.pl/



Z tym, że wcześniej trzeba się umówić na jakąś potrawę, bo to nie jest bar, ani restauracja. Nie ma też miejsca na jedzenie. Po prostu w  umówionym miejscu, na Wajdeloty 11, odbiera się przepyszne jedzonko.
Przepyszne i cudowne, niezapomniane- jeszcze przez kilka dni myślałam o tym, co tam zjadłam. I marzyłam o tym :)
Pani Joanna jest tak sympatyczna, że aż się chce tam ciągle wracać. Tak ciepłej, życzliwej i uśmiechniętej osoby dawno nie poznałam.

Pierwszego dnia otrzymałam krokieciki z soczewicą i warzywami, z pyszną suróweczką z tofu. Krokiety delikatne- miękkie, a zarazem chrupiące- nigdy nie wykonałam czegoś tak doskonałego samodzielnie:





Do tego, gratis, tak po prostu z dobrego serca, zostałam poczęstowana wybornym piernikiem:




Następnego dnia o umówionej porze znowu już przed czasem zjawiłam się na ulicy Wajdeloty.

Tym razem jadłam kaszę kus kus z kotletami z warzyw, i surówkę polaną wegańskim majonezem.
Pani Joanna podarowała mi też pyszną muffinkę, ale nie zdążyłam jej sfotografować, bo wchłonęłam ją na miejscu, hihihi




Potem, mając trochę jeczcze czasu, wpadłam do Manekina- naleśnikarnia niewegańska, ale posiadajaca lody Giuseppe (marchewkowe, jabłkowe z owocem goji i gula java- tych ostatnich jestem dozgonną fanką- przeszły wszelkie wyobrażenia):




Tak pozostając przy Giuseppe, to żebyście jeszcze bardziej mi zazdrościli- w sierpniu byłam w Sopocie, byłam na ul. Podjazd, widziałam pracownię Giuseppe i być może jego ręce (bo drzwi były otwarte ;) O!
I tuż obok jest kawiarnia Małpa, gdzie jest większy, niż np. w Manekinie wybór smaków jego lodów :) Byłam , jadłam 5 rodzajów :) :) :)










środa, 21 września 2011

Ukraińskie gołąbki z surowych ziemniaków i kaszy jęczmiennej

Pokazywałam już te gołąbki kiedyś na puszce, a że dziś je znów robiłam, to pokażę i tutaj. To pokazowe danie mojego taty, który pochodzi z Ukrainy i ponoć tam jest to bardzo popularna potrawa.
Gołąbki te są proste w zrobieniu, a smak naprawdę wyśmienity i zaskakujący (wg mnie), choć ktoś tam na puszce skomentował, że pewnie  potrawa ta pochodzi z okresu wielkiego głodu na Ukrainie :) :) :)

W każdym razie spróbować trzeba, żeby ustosunkować się osobiście :)





Składniki:


duża włoska kapusta (dziś miałam niestety zwykłą, ale zawsze uważam, że z włoskiej gołabki są lepsze- ale to rzecz gustu naturalnie)
1,5 kg kartofli
30 dkg kaszy jęczmiennej
3 cebule
3 ząbki czosnku
olej do smażenia
łyżka soli
pieprz
przyprawy wg uznania (dziś dałam rozmaryn i pieprz biały)
 
 


Robienie:

Kapustę sparzyć i rozdzielić liście, twarde końcówki odciąć :)

Kartofle zetrzeć na tarce, tak jak do placków ziemniaczanych. Cebulkę z czosnkiem podsmażyć na oleju. Surowe ziemniaki wymieszać z cebulą i z surową kaszą. Tak, to nie pomyłka - wszystko ma być surowe.  Nie odlewać też soku z ziemniaków. Ta woda zostanie później wchłonięta przez surową kaszę. Wsypać łyżkę soli, pieprz i inne przyprawy wg uznania.

Tak powstałą masą nadziewać liście kapusty i ciasno układać w garnku lub naczyniu żaroodpornym. Podlać wodą w ilości 1/2 szklanki. Piec ponad 1,5h.
 
Podawać z dowolnym sosem. Ja dziś je serwowałam z nazbieranymi w lesie orzechami bukowymi :)