sobota, 5 lutego 2011

Koktajl

Pamiętam, gdy zostałam weganką (a było to 4 lata temu), to zszokowały mnie pierwsze zakupy w Carrefourze- okazało się, że odpadły mi caaałe działy w sklepie.
Bo cała wielka "uliczka" z jogurtami, druga ze słodyczami (dopiero później nauczyłam sie wyciągać stamtąd pojedyncze rzeczy nadające sie do spożycia), serami, itd.
Choć nie żałowałam, i nie żałuję, to jest kilka produktów mlecznych, do których czasami tęsknię (nigdy nie teskniłam do rzeczy mięsnych na szczęście).

Dziś zaspokoiłam swoją tęsknote za koktajem :)
Juz nie tęsknię do mlecznego, ten jest idealny- w smaku prawie identyczny, a mówię prawie, bo nie lubie kwaśnego posmaku, które daje zwykłe mleko lub jogurt.

Zainspirowałam się blogiem http://kreacjawkuchni.blogspot.com/, koktajl stamtąd, porzeczkowo-bananowy jest idealny już z samego wyglądu.
Ja zrobiłam truskawkowo-bananowy:


Pół opakowania mrożonych truskawek
3 małe banany,
szklanka mleka sojowego z Biedronki o smaku waniliowym.
Miksowanie.
Picie.
Mmmmm.

4 komentarze:

Wołek Zbożowy pisze...

Ha, ja podobnie mam przetartą ścieżkę w kauflandzie ;) A w pobliskim spożywczaku zauważyłem, że się na mnie dziwnie patrzy dział mięsny, chyba zwrócili uwagę, że 90% moich zakupów ogranicza się do warzywniaka ;P

BTW: widzę że nie tylko ja uznałem sakramentalne pytanie za dobry tytuł na wega-bloga ;) Pozdrawiam!

zenona brzeg pisze...

Kurcze, nie widziałam Twojego bloga... Przepraszam, to był zupełny przypadek :(

Wołek Zbożowy pisze...

Ależ nic się nie dzieje, bawi mnie tylko globalność standardowych tekstów mięśniaków. "Przecież ryba to nie mięso!" znasz? ;)

zenona brzeg pisze...

Oczywiscie :) Za kazdym razem chcą mi podawać rybę, kiedy mówię, ze jem tylko rośliny :) Ryba to roślina :D